Hitch-hiking czyli słów kilka o autostopie
(spisane w 1999r.)

[autostop]

Jeżdżę stopem. Dlaczego? Czy jest to podyktowane tylko i wyłącznie kosztami, często zbyt wysokimi? Z jednej strony tak. Jeśli mam trochę $ na wakacje to wolę je przepuścić u celu mej wyprawy, a nie stracić połowę na podróż pociągiem. To jeden powód. Oczywiście chodzi mi o nieco dalsze wycieczki niż np. do Zakopca za kilkanaście zł. Drugi powód to możliwość poznania ludzi. Nie wiem, może to jakieś skrzywienie ;-), ale lubię poznawać, obserwować... Poznaje się wiele osób, które dokądś zmierzają i są na tyle miłe i uprzejme, że godzą się wziąć do samochodu kogoś spotkanego na stacji benzynowej, kogoś o kim nic nie wiedzą - mogą ufać jedynie swojemu pierwszemu wrażeniu. Z drugiej strony wsiadając do samochodu też nigdy nie można być pewnym kim jest kierowca.... Raz zdarzyła mi się taka scenka. Wraz z kolegą jechaliśmy z pewnym człowiekiem. Po jakimś czasie kierowca stwierdził, iż musi zatrzymać się na stacji, co też uczynił i jak gdyby nigdy nic poszedł sobie w stronę sklepu nabyć coś do jedzenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż zostawił nas samych ze swoim samochodem i kluczykami w stacyjce! Nie skorzystaliśmy ;-). Gdy wrócił powiedzieliśmy mu, że było to z jego strony dosyć hmmm... odważne ;-).
-Wy też mi zaufaliście wsiadając do samochodu - odrzekł i dodał, że nasze bezpieczeństwo przecież zależy w znacznej mierze od jego umiejętności jako kierowcy (a jechał średnio ~200 km/h :-) )
Czy sam zdobyłbym się na takie zaufanie wobec ludzi obcych? Chyba nie... (jeszcze?).

Czasem bywa też tak, że stoi się godziny całe na jakiejś stacji szukając kogoś, kto by podwiózł... Jeszcze jak pogoda dopisze to pół biedy, gorzej gdy na dworze deszcz i zimno, a tu trzeba stać i czekać. Ale trudno. Taka specyfika tegoż 'sportu'.

Pokutuje przeświadczenie, że stopem to tak naprawdę nigdzie dotrzeć nie można. Człowiek jedzie tam gdzie go ktoś zabiera i zamiast w Zakopanem może trafić do Suwałk ;-). Nic bardziej mylnego! Stopem można dotrzeć dokładnie tam gdzie sobie tego życzymy - kwestią otwartą pozostaje tylko dobór trasy. W tym roku (1999) np. udało nam się w dwójkę dostać do Chamonix i wrócić podróżując tylko stopem. Podróż w jedną stronę zajęła nam dwa dni (ok. ~1300 km). Tak więc wystarczy tylko chcieć, a naprawdę można dojechać tam gdzie się chce :-).

Krótkie HOW-TO z własnego doświadczenia :-)

Jest kilka metod "łapania". Można stać na skraju drogi machając kciukiem, można też stać z tabliczką z nazwą miejscowości, w kierunku której pragniemy się udać, można także nawiązywać bardziej bezpośredni kontakt z kierowcami zatrzymującymi się na stacjach benzynowych. Ja preferuje ten ostatni sposób. Dlaczego? Po pierwsze wydaje się chyba najbardziej skuteczny - tak przynajmniej wynika z moich doświadczeń. Najczęściej podróżowałem po autostradach gdzie nie można po prostu stać z boku drogi i machać, bądź pokazywać (kartkę). Po drugie bezpieczeństwo. Wymieniając kilka zdań z kierowcą można zorientować się czy warto z takim gościem jechać: czy jest, powiedzmy, "ok". Kierowca także ma możliwość oceny (autostopowicza) co ułatwia mu podjęcie decyzji. Machając ręką przy drodze nigdy do końca nie wiadomo kto się zatrzymał.

Niezależnie od metody jaką się wybierze istotne jest tzw. wrażenie jakie sprawiamy na ludziach. Mam na myśli ubiór, sposób zachowania itp. Kierowcy nie są zbyt skłonni do zabierania gości, których czuć na kilometr i trudno się temu dziwić. Moim zdanie ubranie powinno być w miarę schludne i czyste (w miarę możliwości) tak, aby nie odstraszać nikogo. Oczywiście nie twierdzę, iż ktoś odziany w szczątki podkoszulka i takież spodnie nie dojedzie daleko stopem. Owszem, w chyba każdym stroju można podróżować, ponieważ znajdą się zawsze kierowcy, ubierający się podobnie lub ceniący oryginalność, którzy będą skłonni nas zabrać. Ponieważ jednak takich jest po prostu mniej nasza szybkość poruszania się znacznie spadnie.

Nie ma jedynie słusznej recepty na szybkie poruszanie się stopem. Istnieje jednak kilka zasad, dzięki którym można przemieszczać się dość szybko. Nie będą one chyba zbyt odkrywcze, ale wydają mi się na tyle istotne, że je zamieszczę.

  1. Optymistyczne nastawienie - bez niego można, IMHO, zapomnieć o autostopie. Pozytywnie nastawiony człowiek o wiele szybciej nawiązuje kontakty - jest mu po prostu łatwiej. W pewnej mierze optymizm jest zależny od charakteru jednak można nad nim "popracować" :).
  2. Schludny wygląd - nie mam na myśli oczywiście garnituru i tym podobnych rzeczy :). Po prostu o wiele trudniej jest znaleźć kogoś kto zgodzi się podwieźć człowieka odzianego w podarte dżinsy z kolorowym irokezem na głowie....
  3. "Przyjazność". Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy dwiema skrajnymi postawami. Postawa pierwsza to arogancja. Nie odzywamy się do kierowcy, nie odpowiadamy na pytania - krótko mówiąc zachowujemy się tak jak byśmy robili łaskę, że pozwalamy się wieźć. Druga postawa to nieustanne i nachalne zagadywanie kierowcy - na tyle namolne, iż po pewnym czasie prowadzący ma dość :). Wyczucie balansu między tymi postawami jest dosyć ważne.

Wycieczka

Już rok temu powstał pomysł aby pojechać na 'czubek' Europy - Gibraltar, jednakże z braku funduszy został odłożony na później. Owo 'później' nadeszło we wrześniu 1998 roku. Wraz z kumplem stwierdziliśmy, że nie ma co siedzieć w Szczecinie i szlajać się po pubach, tylko trzeba gdzieś sobie pojechać. No to jazda na Gibraltar! W planach było jeszcze kilka innych celów - przede wszystkim Sycylia - ale nie dotarliśmy tam z braku czasu :-(. Jeśli chcesz sobie poczytać 'krótkie story' z tej wycieczki to zapraszam.


1999-2008 © opoki (ostatnia mod. 10.11.2007)
rss Valid HTML 4.01! [logo]